Nieopatrznie zapisałam dziecko do szkoły waldorfskiej

Nieopatrznie zapisałam dziecko do szkoły waldorfskiej?. Do Szkoły Waldorfskiej w Poznaniu. Zapisując dziecko słyszałam same superlatywy, że spokojnie, kameralnie, naturalne materiały, zdrowie żywienie, dwa języki, dużo artystycznego kształcenia?.

Już od września coś mi nie grało. Jakieś zamknięte to wszystko, spętane. Nauczyciele próbują stworzyć zamknięty świat ? prawie żadnych wyjść, teatrzyk, teatr muzyczny to nieodpowiednie zajęcie dla dzieci. Dzieci robią tylko to, co nauczyciele uważają za dobre dla dziecka. Tutaj nauczyciele zawsze wiedza lepiej, co dobre dla dzieci. Czerpią tą wiedzę z nauk Steinera ? antropozofa, wizjonera, gnostyka.

Każda propozycja spotykała się z niechętnym przyjęciem. Po trzech miesiącach otrzymałam łatkę osoby, która chce zniszczyć szkołę ? bo zadaję pytania, zastanawiam się, angażuję ? dodajmy również na rzecz szkoły w dużej mierze ? m.in biorąc udział w pracach Rady Rodziców, organizując kiermasz i załatwiając za darmo meble?.

Wygodniej mieć potulnych rodziców, którzy na wszystko się zgadzają, nie pytają, robią to co im się każe.

Ważne tutaj jest to, że duża część tej szkoły to dzieci z tzw. ? orzeczeniami? ? czyli trudne dzieci, które ?w systemie? nie znalazły miejsca, lub rodzice już na początku drogi zapisali je do szkoły waldorfskiej, by oszczędzić sobie zmartwień. Ci rodzice mają pełną świadomość, że jest to jedyne miejsce dla ich dzieci, bo w dużych klasach, z jednym nauczycielem nie mają szans.

Dla mnie po pół roku dotarło, że ideowość tej szkoły jest nie do uniknięcia, że materiały reklamujące szkołe najzwyczajniej kłamią, bo nie możliwe jest prowadzeni szkoły waldorfskiej bez ideologii i myśli Steinera, ponieważ on w tej ?metodzie? zadecydował o wszystkim. Nie na podstawie wiedzy, ale na podstawie przeczuć, wizji, itp. Nie wiadomo, czy osoby w to zaangażowane są do końca świadome, czy nie ? udają, że nie?.
Udają, że jak czytają jaźń to myślą o osobowości, a jak ciało astralne to myślą sobie duchowość.

Ale rysunki, materiały czerpią 1:1 z zachodnich książek, wykładów Steinera ? bez głębszej refleksji?. To chyba najbardziej przeraża.

Było jeszcze kilka epizodów, pewna grupa rodziców stworzyłą listę pytań do  Zarządu i Kolegium Nauczyczycielskiego Szkoły Waldorfskie w Poznaniu ? ale rzeczywiście nic z tego spotkania nie wyszło. Mam nagrane odpowiedzi, które niestety sa wymijające bardzo.

To spotkanie udowodniło, że zarząd stowarzyszenia, jak i Kolegium Nauczycielskie nie zastanowiło się za dobrze nad całą sprawą. Jest jakiś lęk, ale uważają, że nie możliwe sa jakiekolwiek zmiany ? np., by szkoła nie nazywała się waldorfska. by byla po prostu społeczna. Zastanawiam się czego one się boją ? że nie mają wystarczająco dużo kompetencji, by poprowadzić bez ścisłych wytycznych Steinera szkołę?

Szkoda, że tak naprawdę tym swoim uporem zniszczą wiele, co w tej szkole jest wartościowe.

Z bloga byłego rodzica waldorfskiego: http://waldorfskie.blog.onet.pl/

Dodaj komentarz