Stowarzyszenie Waldorfskie

Dziś było zebranie walne stowarzyszenia waldrofskiego – nie przyjęli mnie, bo za bardzo brużdżę…. :-) ))

Zawsze mówiono, że jeśli chce mieć wpływ na los mojego dziecka w Szkole, to mogę zapisać się do Stowarzyszenia. Dlatego nie ma sensu tworzyć uprawnień Rady Rodziców. Ale zapisać do Stowarzyszenia mogę tylko wtedy, kiedy popieram ruch Steinerowski.

Znaczy muszę być antropozofką, bo jeśli nią nie jestem, nie mogą mnie przyjąć….
A jeśli nie popieram ruch steinerowskiego, nie mam żadnego wpływu na to, co się dzieje w szkole mojego dziecka. Bo twierdzi się, że nie wprowadza się światopoglądu, ale się go wprowadza za plecami rodziców, ponieważ oni – rodzice –  nie wiedza tak dobrze co leży w interesie ich dziecka. Nauczyciel waldorfski, autorytet wie lepiej i buduje sobie wyznawców ruchu.

Na każdej lekcji, na każdym przedmiocie zamiast programu, anioły, moce nieziemskie, niebo, zastanawiające twierdzenia Steinera – w pierwszej klasie np. dziecko usłyszało, że 1 jest największą cyfrą. Potem na pytania rodziców, dowiedzieliśmy się, że to takie filozoficzne potraktowanie dziecka – że one to świetnie przyjęły – chodzi tylko o to, że one wszystko przyjmą, co im się mówi w szkole. Bo myślą, że to przecież musi być prawda, skoro mówi o tym nauczyciel.

Jest to jedno wielkie szalbierstwo. Problem polega na tym, że dziecko im dłużej tam jest, tym bardziej jest ” uzależnione”. Jest już w jakiejś grupie, polubiło już swoich kolegów i koleżanki – na integrację w klasie, szczególnie, że to bardzo małe grupy – kładzie się duży nacisk. Dziecko coraz bardziej odstaje z materiałem – i rodzice często nawet kiedy zaczyna ich to niepokoić, zostawiają dziecko dla świętego spokoju…. Tak jest w Szkole w Poznaniu z niektórymi rodzicami 2 i 3 klasy.

Przecież dziecko jest szczęśliwe – i jest. Tylko zastanawiam się, jak szczęśliwe będzie, kiedy pójdzie do gimnazjum, kiedy będzie musiało nadganiać program, kiedy będzie musiało z dnia na dzień nauczyć się zasad panujących w normalnych szkołach – że nie wolno biegać, wrzeszczeć, bić się.
Że jednak muszą dostosować się do pewnych zasad, wyznaczonych przez normy społeczne.
W tej szkole z jednej strony mówi się o uczeniu wartości – z drugiej strony nie zwraca się dużej uwagi na kulturę dnia codziennego.

Jest to szkoła światopoglądowa i jako taka powinna być przedstawiana.
Wszelkie materiały informacyjne powinny wyraźnie o tym mówić. Dotychczas tak nie jest. Takie szkoły mogą utrzymywać się tylko z prywatnych środków  zgodnie z polskim prawem – a ta szkoła utrzymuje się również z pieniędzy podatników. Co gorsza obecnie chce na preferencyjnych warunkach wynająć lokal od UAM, lobbuje u Radnych na rzecz pozyskania lokalu.

To takie spostrzeżenia… Przerażające to. Jak ludzie dają się manipulować

Z bloga byłego rodzica waldorfskiego: http://waldorfskie.blog.onet.pl/

Dodaj komentarz